! Argentyna

Argentyna wino, steki, tango i przyroda.

Folwark Stara Winiarnia, to miejsce gdzie oprócz koncertów bluesowych, galerii sztuki, klimatycznego hotelu oraz wykwintnej  kuchni, nasi Goście mogą podróżować  po winiarskim świecie. Działający przy Folwarku Stara Winiarnia Klub Wina lubimywino.pl organizuje degustacje win, kładąc szczególny nacisk na wyciąganie z picia wina jak największej przyjemności. Podczas naszych degustacji dowiesz się jak nazywać zapachy i smaki wina, rozpoznawać  jego wady i zalety, w których regionach świata udają się najlepsze roczniki z poszczególnych szczepów winnych itd.
Od kilku lat obserwujemy w naszej winiarni wzrost zainteresowania winami z tzw. nowego świata m.in. wina z Chile, Nowej Zelandii, Australii i wina z Argentyny. Aby w czasie degustacji i rozmów o winie móc przekazywać Gościom pewne informacje nieustannie się szkolimy. Najlepszym szkoleniem są wizyty u źródeł, gdzie produkuje się wino. Tam zdobyta od winiarzy wiedza jest dla nas bezcenna, a że przy Folwarku Stara Winiarnia mamy mini-winnicę Kasztelańską, gdzie produkujemy nasze wino, to wymiana wiedzy na temat produkcji win z profesjonalistami jest bezcenna.

Tym razem chcemy zaprosić Państwa na krótką podróż po kilku winiarniach w Argentynie, kraju steków, wina, tanga i fantastycznej przyrody, gdzie w stolicy argentyńskiego wina Mendozie odwiedziliśmy kilka winnic. Szczególnym dla nas doświadczeniem była wizyta w winnicy ATAMISQUE w Tupungato San Jose, skąd od kliku lat w Folwarku Stara Winiarnia można degustować i zakupić pełny asortyment win: CATALPA, SERBAL, ASSEMBLAGE.

Catalpa – Malbec oraz Serbal – Malbec z Bodegi ATAMISQUE szybko stały się naszymi ulubionymi winami i jadąc do Argentyny mieliśmy nadzieję, że uda nam się odwiedzić miejsce, gdzie powstają. I tak też się stało…

Do głównego budynku Bodegi prowadzi szutrowa droga otoczona argentyńską pustynią, czyli trawami i niskimi krzewami. Wśród nich rośnie krzew Atamisque, od którego Bodega wzięła swoją nazwę.

Bodega Atamisque w Tupungato to jedna z najwyżej położonych winnic w Argentynie (1300 m n.p.m.). Uprawia się tu 10 odmian winorośli: Malbec, Chardonnay, Cabernet Franc, Pinot Noir, Cabernet Sauvignon,  Viognier, Sauvignon Blanc, Merlot, Petit Verdot i Syrah, a roczna produkcja to ok. 500 tys. butelek. To niewiele w porównaniu z wielkimi argentyńskimi producentami, ale jakość win z Doliny Uco doceniają miłośnicy wina na całym świecie.

Dziedziniec Bodegi otoczony jest rzędami winorośli, pośrodku rosną oliwki i krzewy lawendy, opodal czekają osiodłane konie. To jedna z atrakcji dla gości spędzających czas w Atamisque. Można tu również wynająć luksusowe apartamenty, a pobliska restauracja prowadzi własną hodowlę pstrągów i serwuje m.in. dania z tych ryb.

Jest koniec marca, czas zbiorów i praca w winnicy trwa nieustannie. Właśnie obserwujemy jak do wielkiej stalowej kadzi przelewa się tegoroczny krwistoczerwony Catalpa – Malbec. Poziom cukru w zebranych winogronach osiąga wartość 22-24 Brx, więc czasami konieczne jest obniżenie stężenia alkoholu w winie, aby uzyskać produkt spełniający obowiązujące przepisy – w Argentynie zawartość alkoholu w winie nie powinna przekraczać 14% – 14,5%. Służy do tego specjalna maszyna, którą Bodega wypożycza w razie potrzeby. Również do butelkowania wina wypożycza się odpowiedni sprzęt.

Fermentacja win odbywa się w stalowych kadziach lub drewnianych beczkach. Przerwanie procesu fermentacji uzyskuje się poprzez obniżenie temperatury do ok. 8 stopni i nie dodaje się żadnych środków chemicznych (np. pirosiarczynu).

Od Javiera, naszego przewodnika, dowiadujemy się, że tegoroczne zbiory były najlepsze od wielu lat, więc wina z rocznika 2017 zapowiadają się obiecująco

Degustacja win argentyńskich w Bodega Atamisque.

Bodega  Atamisque to 125 ha winnic położonych w winiarskim regionie Mendoza na wysokości 1.300 m n.p.m.

Oprócz klasycznego Malbeca uprawia się tutaj inne odmiany: Chardonnay, Sauvignon Blanc, Viognier, Pinot Noir, Merlot, Cabernet Sauvignon, Petit Verdot, Syrah i Cabernet Franc. Miejscowe warunki klimatyczne pozwalają wydobyć z winogron ich najlepsze cechy.

Bodega może pomieścić ok. 600 tys. litrów wina, z czego ok. 400 tys. litrów pochodzi z produkcji własnej, a reszta z winogron skupowanych z pobliskich, często 100-letnich winnic.

Wino fermentuje w stalowych kadziach, a następnie dojrzewa w nowych drewnianych beczkach z dębu francuskiego. Czas dojrzewania zależy od rodzaju wina i może trwać od 6 do 24 miesięcy.

Wyjątkiem jest Chardonnay, który w proporcji 50/50 fermentuje i w stalowych kadziach i w drewnianych beczkach, a po zakończeniu fermentacji miesza się go i zostawia w stalowych zbiornikach, aby dojrzał. Takie Chardonnay jest lekkie, świeże i pozbawione słodko-maślanych aromatów, w przeciwieństwie do Chardonnay z Kalifornii, gdzie cały proces dojrzewania odbywa się w beczkach, co zabija podstawowe cechy tego wina.

Wina dojrzewające w beczkach określa się dodatkowo mianem Reserva (wino dojrzewało minimum 3 lata; z tego rok w beczce i 2 lata w butelce) lub Gran Reserva (wino dojrzewało minimum 5 lat; z tego 2 lata w beczce i 3 lata w butelce), jednak w Argentynie nie ma określonych zasad umieszczania na etykietach takich informacji.

Wizyta w winnicy nie może się obejść bez degustacji win. Javier proponuje trzy rodzaje: Chardonnay, Pinot Noir i Assemblage.

Chardonnay jest wyśmienite, rześkie, cytrusowe, słoneczne. Schłodzone smakuje doskonale w upalne popołudnie. Zachwycają się nim zwłaszcza turyści z USA, przyzwyczajeni do ciężkiego, beczkowego Chardonnay w wydaniu kalifornijskim. W Bodega Atamisque mówi się o nich „goście ABC” (Anything But Chardonnay)- wszystko tylko nie Chardonnay. Gdy jednak spróbują miejscowego Chardonnay, zmieniają zdanie.

Dolina Uco jest jedynym miejscem w regionie Mendoza, gdzie ze względu na dobre warunki klimatyczne (zimne noce) uprawia się szczep Pinot Noir. Wino jest lekkie, ma smak czereśni i porzeczek i cudowny malinowy kolor.

Na koniec Assemblage – flagowe wino z Bodega Atamisque. Słowo „Assemblage” oznacza „blend” w języku francuskim. Wino jest prawie czarne, ziemiste, ciężkie. Pachnie jak ziemia po wiosennym deszczu i idealnie nadaje się do argentyńskich steków. Kompozycja wina to 50% Malbec, 25% Cabernet Sauvignon i 18% Merlot oraz 7% Petit Verdot. Wino jest starzone przez 16 miesięcy w nowych francuskich beczkach dębowych.

Bodega Atamisque oferuje wina w trzech seriach: Catalpa, Serbal i Atamisque.

Catalpa to wina klasy Premium produkowane z winogron uprawianych w San Jose i Tupungato (dolina Uco) na wysokości 1.300 m. n.p.m. i starzone przez 12 miesięcy w beczkach z francuskiego dębu (6 miesięcy dla Chardonnay).

Seria win CATALPA to: Catalpa Assemblage, Catalpa Malbec, Catalpa Cabernet Sauvignon, Catalpa Pinot Noir, Catalpa Merlot, Catalpa Chardonnay

Serbal to seria win młodych i owocowych produkowanych z winogron pochodzących z winnic położonych w San Jose i Tupungato na wysokości 1300 m n.p.m.

Seria win SERBAL to: Serbal Assemblage, Serbal Malbec, Serbal Cabernet Franc, Serbal Pinot Noir, Serbal Rose, Serbal Viognier, Serbal Sauvignon Blanc, Serbal Chardonnay.

Atamisque to wina starzone w nowych beczkach z francuskiego dębu przez 14-16 miesięcy. Nazwa pochodzi od krzewu rosnącego w okolicach Bodegi na argentyńskiej pustyni.

Seria win ATAMISQUE to: Atamisque Assemblage, Atamisque Chardonnay, Atamisque Malbec, Atamisque Cabernet Sauvignon, Atamisque Petit Verdot

Degustacja win argentyńskich w Maipu – Mendoza – Bodega Tempus Alba

Ponad 60% argentyńskiego wina powstaje w okolicach Mendozy. Miasto to ma swój specyficzny, południowoamerykański urok, ale niewiele się tam dzieje, a po kilku dniach pobytu nieustanny zgiełk ulic i upalna pogoda stają się męczące. Pewnie gdyby nie wino i góry, niewielu turystów zdecydowałoby się na przyjazd tutaj.

Miłośnicy wina najwięcej atrakcji znajdą na przedmieściach Mendozy – w wiosce Maipu, gdzie w ciągu jednego dnia można zwiedzić kilka lokalnych winnic. Kursują tam podmiejskie autobusy (m.in. linie 171, 172, 173) natomiast po terenie wioski można się poruszać na rowerze wynajętym w którejś z miejscowych wypożyczalni. Wyposażeni w mapkę, na której, oprócz winnic oznaczono także lokalne knajpki i olejarnie, szybko i wygodnie docieramy w wybrane miejsce. Akurat tego dnia kilka ciekawych winnic było zamkniętych, ale udało nam się zwiedzić dwie: Tempus Alba i Trapiche.

Bodega Tempus Alba nie oferuje zwiedzania z przewodnikiem. Można samodzielnie przejść się po winnicy, przeczytać o jej historii na tablicach umieszczonych w głównym budynku i zajrzeć do piwnic za szklaną ścianą.

W winnicy akurat trwają zbiory winogron szczepu Malbec. Miejscowa ludność najmuje się do takich prac (wyglądają jak Metysi albo Indianie). Mimo upału ubrani w długie spodnie, bluzy i chusty sprawnie zbierają winogrona do koszy umocowanych przy pasie. Jeden z nich w koszulce Messi chętnie pozował nam do zdjęć.

Tempus Alba to jedna z nowszych winnic, która przyciąga wielu turystów ze względu na dobrą lokalizację i taras z przepięknym widokiem na okolicę, gdzie w cieniu parasoli można delektować się winem.

Wybór win jest spory, my zdecydowaliśmy się na 6 gatunków – po 3 na głowę: Rose, Merlot, Tempranillo, Malbec, Cabernet Franc i Syrah. Kolejność ma znaczenie – jak w klasycznej degustacji od win lekkich przechodzimy do coraz mocniejszych i bardziej wyrazistych. Porównujemy zapach (bukiet), kolor i klarowność wina, sprawdzamy jak spływa po ściankach kieliszka (zawartość alkoholu), a na koniec oceniamy jego smak, taninowość i kwasowość.

W tym zestawieniu Cabernet Franc zajął zdecydowanie pierwsze miejsce, a Malbec, który do tej pory wydawał nam się najlepszym winem, oceniliśmy na równi z Tempranillo i Merlotem.

Nie trzeba jednak jechać aż do Ameryki Południowej, aby spróbować win z Bodegi Atamisque – Folwark Stara Winiarnia prowadzi degustacje win z różnych stron świata, a dzięki kontaktom z najlepszymi dostawcami (jak m.in. firma Winoman z Krakowa) oferuje wyśmienite wina Catalpa-Malbec, Serbal-Cabernet Sauvignon, Assemblage, Chardonnay i wiele innych…

Wino i Steki w ARGENTYNIE

Argentyńskie steki były jednym z trzech powodów, dla których wybraliśmy się w podróż do Ameryki Południowej. Jak się okazało o PRAWDZIWYCH STEKACH nie mieliśmy pojęcia! Znany nam dotychczas płaski kawałek wołowiny smażony krótko z obu stron nijak się ma do aromatycznego, soczystego i rozpływającego się w ustach mięsiwa, które dane nam było skosztować w kilku miejscach w Argentynie. Smak tego mięsa to z pewnością wynik hodowli  opartej na wolnym wypasie na czystych i rozległych pastwiskach argentyńskiej pampy.

W restauracjach ze specjalnym grillem (po hiszpańsku parrilla) można zjeść przysmaki przyrządzane z różnych części wołowego mięsa m.in. :

Asado (żeberka)

Bife de chorizo (stek z wołowiny zrazowej)
Bife de costilla (stek z kością)
Bife de lomo (stek z polędwicy)
Ojo de bife (stek z antrykotu)

Zamarynowane wcześniej mięso piecze się od kilku do kilkunastu minut na żywym ogniu na ruszcie.

Często w witrynach restauracji widać żarzące się parrille, przygotowywane od rana dla gości, którzy pojawią się tu wieczorem. Czasem  wystarczy uliczny grill z dużym rusztem, zrobiony z metalowej beczki,  gdzie przy dźwiękach muzyki piecze się wielkie połacie mięsa naszpikowanego papryką i przyprawami . Takie miejsca przyciągają nie tylko muzyką i smakowitym zapachem , ale i niepowtarzalną atmosferą, o czym mogliśmy się przekonać  na niedzielnym targu ciągnącym się kilka kilometrów wzdłuż ulicy Defensa w San Telmo w Buenos Aires.

W Argentynie kolację jada się późno, a restauracje otwierają się dopiero po godz.  19. Przekonaliśmy się o tym w Ushuaia, gdzie w niedzielne popołudnie na próżno szukaliśmy otwartej restauracji lub choćby baru. Nic z tego – sjesta to rzecz święta :)

Trzeba jakoś oszukać głód i przetrwać kilka godzin, ale było warto…

Estancia w centrum miasta – tam jedliśmy pierwszego argentyńskiego steka. Frytki okazały się zbędnym dodatkiem, ale na szczęście zamówiliśmy tylko jedną porcję. Pokaźnych rozmiarów, cudownie soczysty i aromatyczny stek, w połączeniu z Malbekiem  Alamos 2015 smakował wyśmienicie!

 Nastrojowy półmrok na zdjęciach to efekt niezamierzony – akurat wtedy w okolicy Ushuaia była awaria gazociągu (tak, tak, to nie pomyłka – gaz jest podstawowym źródłem energii w Patagonii).

Następna okazja stekowej uczty trafiła się w Mendozie.

W naszym hostelu Punto Urbano polecono nam restaurację Fakundo, więc byliśmy ciekawi jak wypadnie porównanie z wyśmienitym stekiem w Ushuaia. Wina nie zamawiamy (chwilowy detoks :) ). Lubimy steki well done, więc trzeba chwilę poczekać… Zamówiony baby beaf to spora porcja mięsa, mogłaby wystarczyć na 3 osoby! Kelner dzieli go na 2 części i podaje na talerz. Mięso jest soczyste, w aromatycznym sosie, posypane świeżo zmielonym pieprzem, miękkie i lekko różowe w środku. Bardzo nam smakuje, a w naszym rankingu otrzymuje drugą lokatę – stek z Ushuaia na razie nr 1 :)

Najedzeni, z nowymi doświadczeniami kulinarnymi spędzamy resztę dnia na błogim lenistwie i obserwacji życia w Mendozie.

Kolejne kulinarne odkrycia czekały na nas kilka dni później w Buenos Aires. Także tutaj rekomendacja „lokalsów” była wyznacznikiem jakości, a polecona restauracja Las Cabras była tym, czego szukaliśmy. Wszystkie stoliki były zajęte, a przed wejściem kłębił się tłum głodnych turystów. Trzeba było się wpisać na listę oczekujących i po ok. 30 minutach usiedliśmy przy stoliku w gwarnej sali. Tym razem postanowiliśmy spróbować innych przysmaków z wołowiny, o których słyszeliśmy wiele dobrego.  Wybór padł na asado czyli żeberka. Po chwili kelner przyniósł po 3 solidne kawałki pieczonych żeberek ułożonych na desce, a porcja mięsa była tak duża, że zamówione frytki trudno było zjeść. Mięso było bardzo smaczne, dobrze upieczone, ale jednogłośnie stwierdziliśmy, że nie ma to jak steki…:) Wina tym razem też nie zamawiamy, bo jest środek dnia, a przed nami jeszcze kilkugodzinne zwiedzanie miasta w sporym upale.

Dwa dni później trafiamy do restauracji  Gran Parrilla del Plata przy zbiegu ulic Peru i Chile w dzielnicy San Telmo. To typowa argentyńska restauracja urządzona w dawnym sklepie rzeźnika, z niepowtarzalnym klimatem i wyśmienitym jedzeniem!

Wybieramy duży, 2-osobowy bife de chorizo z ziołowymi przystaweczkami i sałatę z pomidorów i słodkiej cebuli, tym razem bez frytekJ Malbeca mieliśmy już w nadmiarze, więc zamawiamy Cabernet Sauvignon Emilia Nieto Sentiner 2016. Sympatyczny kelner, zgodnie ze sztuką serwowania wina, najpierw zdejmuje plastikową folię otaczającą górną część butelki, potem wbija korkociąg w sam środek korka, wkręca go prawie do końca, opiera metalową podpórkę korkociągu na szyjce butelki i wyciąga korek, jedną ręką przytrzymując butelkę i  podpórkę. Kiedy już prawie cały korek został wyciągnięty, wykręca go delikatnie i nalewa odrobinę wina do spróbowania, cały czas trzymając butelkę tak, aby etykieta była zwrócona w stronę osoby zamawiającej.

W połączeniu z aromatycznym stekiem wino smakuje doskonale i nawet nie wiadomo kiedy opróżniamy całą butelkę!

Temu stekowi przyznaliśmy drugie miejsce w naszym rankingu, pierwsze zajął stek z Ushuaia, a trzecie – stek z Mendozy.

W pamięci pozostaną nam wspaniałe smaki i zapachy kuchni argentyńskiej, chwile spędzone w urokliwych miejscach Argentyny i ludzie, których tam poznaliśmy. To najcenniejsza pamiątka z tej niezwykłej podróży :)

I na koniec  jeszcze rozwiązanie zagadki z poprzedniego odcinka naszych relacji:

Po co sadzi się krzewy róż w winnicy?

Róże są roślinami bardzo wrażliwymi na szkodniki i jako pierwsze są atakowane np. przez mączniaka. Dzięki temu winogrodnik może w porę przeciwdziałać zagrożeniom.